e-wonsz

Jest z nami od: 2017-08-31 14:00:07
Ostatnie logowanie: 2019-08-21 06:38:27
Opublikował wiedzy: 1425
Data urodzenia: ukryta
Kilka słów o mnie: -
Dlaczego okna w samolocie muszą być odsłonięte na czas startu i lądowania?
Jeśli lecieliście kiedykolwiek w życiu samolotem, to zapewne natknęliście się na coś takiego. Chodzi oczywiście o prośbę załogi o odsłonięcie okien krótko przed lądowaniem. Okna odsłonięte są także w trakcie startu maszyny. Czy chodzi tutaj o przygotowanie pasażerów do pierwszego kontaktu z ziemią po tak długim czasie spędzonym w powietrzu? Zdecydowanie nie. Chodzi o coś ważniejszego niż zwyczajny komfort psychiczny uczestników lotu.

Odpowiedź na to pytanie znaleźliśmy na portalu Quora. Udzielili je przedstawiciele branży lotniczej – oficer ds. bezpieczeństwa lotów, pilot i członek IATA, Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych.

Okna są więc odsłonięte ponieważ pasażerowie mogą przydać się załodze samolotu. Jeśli tylko coś pójdzie nie tak – z silników zacznie wydobywać się dym itp. – pasażerowie na pewno natychmiast dadzą o tym znać. Jeśli załoga miałaby w tym przypadku polegać tylko na sobie, to na pewno całość byłaby dużo trudniejsza do ogarnięcia.

Na wypadek katastrofy okna muszą być odsłonięte. Załoga w takiej sytuacji musi dobrze widzieć co dzieje się na zewnątrz samolotu i zaplanować całą procedurę. W tym przypadku mogą liczyć się nawet sekundy. Personel naziemny ma w takiej sytuacji również lepszy wgląd do wnętrza maszyny.

Ludzki wzrok potrzebuje kilku chwil, aby przyzwyczaić się do dziennego światła. Jeśli więc lot odbywa się w dzień i nagle wpuszczono by światło do wnętrza samolotu, to każdy pasażer na moment mógłby zostać oślepiony. Taka sytuacja nie brzmi wprawdzie wcale groźnie, pomyślcie jednak co by było, gdyby coś takiego wydarzyło się w trakcie awarii, kiedy to trzeba wszystkich natychmiast ewakuować. Oto kolejny powód.

Linie lotnicze mają jednak swój wewnętrzny regulamin i nie u każdego przewoźnika trzeba odsłaniać okna przed lądowaniem.
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
Niewiele osób o tym wie, ale ryż powinno się zjeść od razu po ugotowaniu. Późniejsze spożycie może być groźne
Wiele osób uwielbia ryż. Wprawdzie zwykle kojarzony jest on z osobami, które chodzą na siłownię i starają się zachować odpowiednią dietę, to jednak jego spożywanie może przysłużyć się każdemu. Mamy do dyspozycji bowiem mnóstwo odmian ryżu. W sprzedaży dostępny jest ryż biały, brązowy, a nawet dziki. Najzdrowszy dla nas jest oczywiście brązowy i dziki. Niewiele osób zdaje sobie jednak z tego sprawę, że ryż należy zjeść od razu po spożyciu. Pozostawienie go na dłużej i późniejsze zjedzenie, może być dla nas groźne. 

W ziarnach ryży znajdują się często bakterie Bacillus cereus. Niektóre z nich przeżywają obróbkę termiczną, przez co nie czynią nam szkody, jeśli jednak pozostawimy je na dłużej, może dojść do ponownego ich rozmnożenia. Wtedy mogą stanowić dla nas prawdziwe niebezpieczeństwo.

Następstwem spożycia takiego ryżu z bakteriami mogą być nudności, bóle głowy, wymioty, a nawet poważna biegunka. Uważajcie więc na siebie i najlepiej spożywajcie ryż od razu po jego ugotowaniu. Po co narażać się na niepotrzebne nieprzyjemności. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
„Jego czułki pulsowały neonowym światłem” - turysta znalazł ślimaka zombie
W ostatnich dniach po sieci krąży wideo przedstawiające bardzo dziwnego ślimaka. Zwierzę trwa praktycznie bez ruchu, a jedynym elementem na jego ciele, który zwraca na siebie uwagę, są kolorowe czułki. Internauci są jednocześnie przerażeni i zafascynowani niezwykłym zjawiskiem. Wszyscy zastanawiają się też, co z tym ślimakiem jest nie tak. Na pomoc na szczęście przybyli eksperci i wytłumaczyli całą sprawę. Zacznijmy jednak od początku. 

Ślimak został sfilmowany przez turystę podróżującego po wzgórzach w hrabstwie Changhua na Tajwanie. Mięczak od razu zwrócił jego uwagę przez swój niezwykły wygląd. Według zeznań mężczyzny zwierzę w ogóle się nie ruszało, a kiedy szturchnął je patykiem, ślimak po prostu się przewrócił. 

Okazuje się, że mięczak tak naprawdę był już praktycznie martwy. W jego ciele znajdował się bowiem pasożyt, znany pod nazwą Leucochloridium paradoxum. Przejmuje władzę nad ślimakiem i nakazuje mu, aby wystawiał się na widok drapieżników - szczególnie ptaków. Pulsujące czułki również mają za zadanie wabić potencjalnych naturalnych wrogów ślimaka. Celem pasożyta jest bowiem przedostanie się do innego organizmu. 


 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
W sklepach sprzedają nam podróbki arbuzów! Zobaczcie jak rozpoznać autentyczny owoc
Sezon na arbuzy w pełni. Ceny rzędu 1,99 zł za kilogram owocu to teraz normalka. Z tego korzystają wszyscy, ponieważ chyba nie ma osoby, której nie odpowiadałby słodki smak arbuza. Czasem jednak może się zdarzyć, że arbuz kupiony w markecie smakuje bardzo kiepsko. Nie jest słodki i jest mało soczysty. Okazuje się, że jeśli kupiliście kiedyś podobny owoc, to prawdopodobnie zostaliście oszukani. Tak, to nie są żarty - ludzie oszukują na arbuzach. Jak to jednak robią i jak w ogóle można sprzedawać „podrabiany” owoc? Bardzo łatwo.

Wystarczy skrzyżować arbuza z jego bliską kuzynką - dynią - aby otrzymać coś, co żywcem przypomina z wyglądu arbuza, jest jednak od niego znacznie gorsze. Klient jednak przekona się o tym dopiero w domu i pomyśli, że po prostu trafił mu się kiepski owoc. Zje go z niesmakiem lub wyrzuci do kosza i zapomni o całej sytuacji. 

Dlaczego jednak plantatorzy oszukują w ten sposób? Ponieważ zbiór takiej krzyżówki jest 3-krotnie większy tylko z jednego zasiewu, niż ma to miejsce w przypadku zwykłego arbuza. Interes się więc opłaca. Podróbki trafiają do nas najczęściej z Turcji lub z Cypru. W tym pierwszym wypadku proceder przestał już być tak powszechny, ponieważ rząd nałożył surowe kary na nieuczciwych plantatorów. Inaczej sprawa ma się z Cyprem, gdzie oszuści pozostają bezkarni, dlatego wciąż puszczają w świat trefne arbuzy.

Klienci mogą się jednak przed tym bronić. Rozpoznać można niestety dopiero przekrojonego arbuza. Ten skrzyżowany z dynią jest bardziej blady (mniej czerwony) i mniej słodki - o tym niestety możemy dopiero przekonać się po zjedzeniu. Oprócz tego pestki w podrobionym arbuzie są niemal białe, podczas gdy w tym normalnym są bardziej brązowe. 

Uważajcie więc na siebie i zwracajcie uwagę na to, co kupujecie w sklepach. W taki sposób łatwo zrazić się do arbuzów, a przecież są one takie pyszne, zdrowe i dobre dla osób dbających o linię. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 19 sierpnia 2019 o 22:08 przez e-wonsz
Niemal 1,5 mln zł należności za wodę - taką kwotę na swoim rachunku zobaczyło małżeństwo z Dolnego Śląska
Średnia rachunki za wodę w przeciętnym polskim gospodarstwie domowym wynoszą około 100-200 zł. Podobnie sprawa wyglądała w przypadku naszych dzisiejszych bohaterów - rodziny mieszkającej na Dolnym Śląsku. Pomyślcie więc, jak wielkie musiało być ich zdziwienie, kiedy pewnego dnia przyszedł do nich rachunek opiewający na znacznie wyższą kwotę. Było to dokładnie 1 mln 439 tys. 799 zł 07 gr. Małżeństwo doszukiwało się błędnie postawionego przecinka, jednak suma zapisana była również słownie. Według wyliczeń rodzina musiała zużyć łącznie 100 tys. m3 wody, co było praktycznie niemożliwe. 

Nie pozostało im więc nic innego, jak tylko udać się do wodociągów, aby wyjaśnić sprawę. Na miejscy okazało się... że doszło do pomyłki i to bardzo drobnej. Dane z licznika z ciepłą wodą zostały spisane, jako dane z licznika z zimną wodą i odwrotnie. Nowe dane były znacznie niższe niż w poprzednim okresie rozliczeniowym, a więc system uznał, że zużyto aż tyle wody, że licznik doszedł do końca i zaczął naliczać od nowa. 

Mamy tu więc do czynienia z drobną pomyłką, która zaowocowała ogromną kwotą. Doszedł do tego również błąd popełniony przez system, którego zadanie polega na wyliczaniu należności. Na szczęście wszystko zostało wyjaśnione i cała sprawa skończyła się dobrze. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 19 sierpnia 2019 o 22:08 przez e-wonsz
Po dwóch tygodniach od porodu kobieta urodziła następne dziecko - jak to w ogóle możliwe?
Czasem w medycynie zdarzają się przypadki, o których nawet nam się nie śniło, a mimo wszystko istnieje dla nich racjonalne wytłumaczenie. Tyczy się to nawet najbardziej niesamowitych historii. Dzisiaj mamy dla was doskonały przykład. 29-letnia kobieta urodziła jedno dziecko, a 11 tygodni później znów trafiła na porodówkę, gdzie przyszło na świat jej kolejne dziecko. Jak to w ogóle możliwe? 

Nasza dzisiejszą bohaterką jest 29-letnia mieszkanka Kazachstanu. Nie było to jej pierwsze dziecko, bowiem 7 lat wcześniej urodziła już córkę. Kobieta nie spodziewała się jednak, że doczeka się łącznie trójki potomstwa. Kiedy trafiła na porodówkę, na świat przyszła dziewczynka. Dziecko było w nieciekawym stanie, dlatego przez następne tygodnie przebywało na oddziale intensywnej opieki medycznej. 

Dwa miesiące po porodzie kobieta znów zgłosiła się do szpitala i znów urodziła dziecko. Tym razem był to chłopiec i, jak tłumaczą lekarze, wszystko to zawdzi podwójnej macicy, jaką posiada. Tego typu przypadki są ekstremalnie rzadkie. Według specjalistów było to pierwsze zdarzenie tego typu na terenie Kazachstanu. 

Podwójna macica sprawia, że bliźnięta mogą rozwijać się w łonie matki całkowicie oddzielnie. Rzadko jednak zdarza się, aby różnica czasu między narodzinami dzieci była aż tak wielka. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 19 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
Dlaczego Mark Zuckerberg codziennie nosi te same ubrania? Odpowiedź was zaskoczy!
Z czym kojarzy wam się bogactwo? Pewnie oczyma wyobraźni widzicie szybkie sportowe samochody, wielkie wille z basenem, codzienne wypady do innej stolicy któregoś z krajów na świecie, podróżowanie, kupowanie sobie ogromnej ilości rzeczy. Całej masy ciuchów i najlepiej osobnego domu, który byłby szafą. Ach, tak pewnie wiele osób postrzega właśnie bogactwo. 

Czym jednak bogactwo jest w rzeczywistości? Wystarczy przyjrzeć się najbardziej zamożnym osobom na świecie. Oni zwykle zajęci są robieniem tego, w czym są najlepsi: a więc robieniem pieniędzy. Nie mają czasu na podróże, zakupy i inne tego typu rzeczy. Taki Bill Gates, Mark Zuckerberg czy Steve Jobs. Oni przecież prawie codziennie chodzą w tych samych ubraniach. 

Okazuje się jednak, że ma to swoje przyczyny i wcale nie są one takie niedorzeczne. O czym konkretnie mowa? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 17 sierpnia 2019 o 22:08 przez e-wonsz
Kamil Durczok miał we krwi inne substancje oprócz alkoholu, kiedy spowodował wypadek
Wypadek samochodowy Kamila Durczoka odbił się bardzo szerokim echem w całym internecie. Mężczyzna przejechał wcześniej około 370 km zanim doszło do kolizji w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego, wracał akurat z urlopu do Katowic. Według informacji dziennikarz miał we krwi 2,6 promila alkoholu. Okazuje się jednak, że w jego krwi wykryto coś jeszcze.

Był to lek o nazwie nordiazepam, jest to silny psychotrop z grupy benzodiazepin. Stosuje się go głównie w celu leczenia stanów lękowych. Prowadzenie samochodu pod wpływem leku nie jest zabronione. Jedynie lekarze stanowczo tego odradzają. 

Nie jest powiedziane, że Durczok był wciąż pod wpływem leku. Okres półtrwania substancji w organizmie potrafi być bardzo długi i może wynosić nawet 100 godzin. Wychodzi więc na to, że dziennikarz mógł zażyć lek nawet kilka dni wcześniej. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 19:08 przez e-wonsz
Naukowcy są przerażeni! Czarna dziura w środku naszej galaktyki nagle zaczęła świecić i nikt nie wie dlaczego
Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale w samym środku naszej galaktyki (Droga Mleczna) znajduje się czarna dziura. Podobnie sprawy mają się w przypadku większości znanych nam galaktyk, jednak nie w każdym przypadku czarna dziura jest tak wielka, jak ma to miejsce w Drodze Mlecznej. Tak naprawdę posiadamy coś zwanego supermasywną czarną dziurą, która - jak sama nazwa wskazuje - różni się od standardowej czarnej dziury głównie masą, a więc i rozmiarami. 

Czarna dziura znajduje się około 26 000 lat świetlnych od nas, niestety w ostatnim czasie stało się z nią coś niepokojącego, czego nikt nie jest w stanie wyjaśnić - po prostu wybuchła niczym wulkan. W jednej chwili Sagittarius A* - bo taką nazwę nosi nasza czarna dziura - wyrzucił z siebie potężną ilość promieniowania podczerwonego i stał się 75 razy jaśniejszy niż zwykle.  Najgorsze jest jednak to, że nie do końca wiadomo, dlaczego tak się stało. Jest natomiast kilka teorii. Astronom, Tuan Do, pracujący na Uniwersytecie Kalifornijskim i zajmujący się badaniem naszej czarnej dziury twierdzi, że może to być rezultatem bliskiego przelotu gwiazdy. Według innej teorii w okolicy mogła znaleźć się chmura gazów znana pod nazwą G2. 

Pozostali astronomowie nie wykluczają jeszcze innego splotu wydarzeń. Mogło dojść do czegoś, czego nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Należy też zwrócić uwagę, że obserwacją Sagittariusa A* zajmujemy się tak naprawdę od niedawna, co w skali kosmicznej stanowi jakiś śmiesznie krótki okres. Podobne zjawiska mogą więc nawet zdarzać się regularnie, tylko my nie jesteśmy tego świadomi. 

Dla naukowców nie ma jednak nic gorszego niż niewiedza. Dlatego właśnie niektórzy z nich są po prostu przerażeni. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 15 sierpnia 2019 o 12:08 przez e-wonsz
Od dwóch tygodni ma bolesną erekcję, grozi mu amputacja członka - wszystko przez własną głupotę
Podobne historie wypływają na powierzchnię dość regularnie. Ludzie najwidoczniej nie potrafią uczyć się na cudzych błędach i sami wciąż powielają głupie zachowania innych. Nie inaczej było w przypadku naszego dzisiejszego bohatera - młodego Brytyjczyka, który trafił do szpitala w Niemczech z dość nietypową przypadłością. Chodzi o tzw. priapizm - czyli długotrwałą, bolesną erekcję. 

Przyczyny priapizmu mogą być różne - od dolegliwości, poprzez urazy mechaniczne aż po reakcje na pewne leki. Zwykle lekarze są w stanie poradzić sobie z dolegliwościami w krótkim czasie i chory bez szwanku wraca do domu. Tym razem jednak jest inaczej. Specjaliści próbowali już wielu metod, jednak żadna z nich nie przyniosła spodziewanego skutku. Mężczyzna jest przerażony, bowiem jeśli tak dalej pójdzie, to grozi mu amputacja członka. 

Skąd jednak wzięła się u niego ta dolegliwość? Oczywiście przez własną głupotę. Brytyjczyk chciał zaimponować nowo poznanej kobiecie, z którą umówił się na randkę i przed spotkaniem zażył Viagrę. To jednak nie wszystko. Na miejscu okazało się, że jego wybranka jest pielęgniarką spragnioną mocnych wrażeń. Dla lepszego efektu wstrzyknęła mu dodatkową dawkę leków na erekcję czego konsekwencje mężczyzna ponosi do dzisiaj. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 15 sierpnia 2019 o 12:08 przez e-wonsz
Następna