Oto najpiękniejsza polska przestępczyni. 30-latka jest poszukiwana listem gończym
Magdalena Kralka to 30-letnia Polka, za którą wystawiono list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Policja prosi o pomoc oraz obiecuje anonimowość tym, którzy mają informacje o kobiecie. Polki szuka Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie za pomocą listu gończego. Magdalena Kralka jest także poszukiwana czerwoną notą Interpolu. Kralka ma blond włosy, zielone oczy, 172 centymetry wzrostu. Kobieta jest podejrzewana o udział i przewodzenie grupie przestępczej, która rozprowadzała narkotyki w Polsce. Grupa miała sprowadzać narkotyki z Hiszpanii, a następnie rozprowadzać je wśród dilerów w województwie małopolskim i pomorskim. Gang został już rozbity, ale do dziś nie udało się ustalić miejsca pobytu przewodzącej mu kobiety.  Co ciekawe, Kralka według informacji Onetu stała także na czele kibiców Cracovii. Była partnerką jednego z chuliganów, który został zatrzymany pod koniec 2017 r. Miała także zlecać pobicia. Za ukrywanie osoby poszukiwanej grozi do 5 lat więzienia - przypomina policja!
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 sierpnia 2019 o 21:08 przez jatoja
Magda z Big Brothera weźmie udział w nowej edycji "Azja Express"! Ma szanse na wygraną?
TVN planuje już kolejną edycję, która ma pojawić się na antenie wiosną 2020 roku. W nowej edycji zobaczymy prawdopodobnie Magdę - zwyciężczynię Big Brothera. Czy wexmie ze sobą Oleha? Wiadomo już, że programu nie poprowadzi Agnieszka Woźniak-Starak, która aktualnie dochodzi do siebie po osobistej tragedii. Według doniesień Plejady, ma ją zastąpić zwyciężczyni drugiej edycji AgentaDaria Ładocha.Menedżerka celebrytki nie potwierdza na razie tej informacji. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 sierpnia 2019 o 21:08 przez jatoja
Turyści nad polskim morzem przegrywają w ten sposób tysiące złotych - niewinna gra czy zwykłe oszustwo?
Podobno najstarsze metody są zawsze najbardziej skuteczne. To stwierdzenie na pewno sprawdza się w przypadku naszego dzisiejszego tematu. Chodzi bowiem o grę starą, jak świat - lub może raczej oszustwo - na którą daje się nabrać tysiące turystów rocznie. Przebiegli naciągacze najczęściej czyhają na swoje ofiary w największych kurortach turystycznych. Bardzo wielu można spotkać w sezonie wakacyjnym nad polskim morzem. 

Gra, o której mowa, to gra w trzy kubki (lub czasem trzy karty). Zasadza działania jest bardzo prosta. Wystarczy odgadnąć, pod którym kubkiem znajduje się kulka, a zwyciężymy i zgarniemy sporą sumkę. Oczywiście wejście kosztuje swoje i najczęściej są to dość duże kwoty. Zasady działania wydają się łatwe i dlatego większość turystów daje się naciągnąć. problem polega jednak na tym, że tutaj nie da się wygrać. 

Najczęściej przy stole stoją osoby podstawione, którym oszust specjalnie pozwala wygrać duże sumy, aby w ten sposób zachęcić przechodniów. Kiedy zaczyna się robić poważnie, operator kubków najczęściej zręcznie chowa kulkę gdzieś w kieszeni tak, aby wszystkie kubki były puste. 

Metoda stara jak świat - a jednak działa i każdego roku zbiera żniwo. Policja drukuje nawet ulotki, w których ostrzega przed tego typu oszustwami, jednak ludzie i tak wciąż pozwalają się okradać. Kiedy następnym razem skusi was, żeby zagrać - lepiej sobie darujcie. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 29 sierpnia 2019 o 18:08 przez e-wonsz
Atak dyrektorki LOT-u na linie British Airways wywołał w internecie prawdziwą burzę - oto co napisała
Dyrektor operacyjna LOT Cabin Crew - Katarzyna Richter - opublikowała w sieci wpis, który wywołał prawdziwą burzę. Kobieta opisała rejs liniami British Airways i nie szczędziła gorzkich i przykrych słów. Skomentowała wygląd personelu pokładowego w najgorszy z możliwych sposobów i opublikowała zdjęcie, które wykonała z ukrycia. Jak na profesjonalistkę i osobę doświadczoną, pani Katarzyna wykazała się brakiem wyczucia na najwyższym poziomie.

Niewypastowane buty, dziury w rajstopach, opinający się mundur, podwójny podbródek, psujące się i nierówne zęby, fryzura w nieładzie. Jeśli o resztę obowiązków dbają jak o swój wygląd to... nie, nie poddam się efektowi aureoli i nie będę wyciągać wniosków dotyczących kompetencji zawodowych na podstawie wyglądu

- napisała Richter.

Wpis został umieszczony na prywatnym profilu pani dyrektor, jednak został zauważony i umieszczony na bardzo popularnym blogu prowadzonym przez stewarda - A Fly Guy - gdzie posypała się cała lawina komentarzy. Sama firma LOT odcięła się od wypowiedzi swojej pracownicy:

Komentarz zamieszczony na prywatnym profilu na Facebook’u pani Katarzyny Richter jest sprzeczny z obowiązującymi standardami i systemem wartości Polskich Linii Lotniczych LOT. Wyjaśniamy zaistniałą sytuację bezpośrednio z naszym pracownikiem.


Pani Katarzyna poszła po rozum do głowy, usunęła swój obraźliwy wpis i przeprosiła publicznie: 

Chciałabym bardzo przeprosić załogę British Airways oraz wszystkich dotkniętych moim nieodpowiednim komentarzem. Żałuje swojego zachowania – nie powinnam oceniać kompetencji i wyglądu pracowników innej linii. Jeszcze raz przepraszam.

Czy to wystarczy? Na pewno nie, a konsekwencje zostaną wyciągnięte. 

Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 29 sierpnia 2019 o 18:08 przez e-wonsz
Wojciech Cejrowski o pożarze Amazonii: "Nie chce mi się wierzyć (...) LASY AMAZOŃSKIE SĄ NIE-PALNE"
Od kilku tygodni gigantyczny pożar trawi dżunglę amazońską. Główną przyczyną takie stanu rzeczy jest ponoć susza i wylesianie dokonywane pod kierownictwem prezydenta Brazylii, Jaira Bolsonaro, który teraz w panice wysłał do walki z żywiołem zastępy żołnierzy. W sprawie wypowiada się wiele osób publicznych.  Swoje trzy grosze postanowił dorzucić znany podróżnik Wojciech Cejrowski, twierdząc, że nie do końca wierzy w doniesienia o pożarach. Lasy amazońskie są NIE-palne. Aby sobie wypalić małe pole, trzeba się BARDZO napracować. Najpierw trzeba zwalić wszystkie duże drzewa, potem wykarczować resztę i palić kawałkami. Amazońskie ogniska gasną same z siebie, trzeba je stale wachlować, rozdmuchiwać. Amazońskie drewno, nawet suche, palić się nie chce. Dlatego Indianie na rozpałkę lubią stosować nasze plastikowe butelki. Stare butelki i zapalniczka zastępują dzisiaj dawniejsze koraliki przywożone na wymianę. Powód? Rozpalanie ognia. (...) w Amazonii nie ma jak rozpalić ognia. Oczywiście istnieją techniki pocierania patykiem o patyk, ale to zawsze robota ŻMUDNA. Ogień w Amazonii rodzi się niechętnie, za to bardzo chętnie gaśnie. Jak w tej sytuacji oceniać pożary lasów amazońskich? Nie wiem. Widziałem zdjęcia i filmy, ale... widziałem też na WŁASNE oczy, na żywo, że Amazonia jest niepalna. Jej niepalność znam z OSOBISTEGO doświadczenia liczącego trzydzieści lat - pisze Cejrowski. Nie chce mi się wierzyć w te pożary. A jednocześnie głupio mi to mówić w sytuacji, gdy widzę filmy. Ha! A może ktoś podpalił ropę? Nie wiem. Szukam odpowiedzi i mi się rachunki nie zgadzają. Ot co. Sam z siebie amazoński las palić się nie chce. Gdyby mi ktoś postawił zadanie podpalenia dużej połaci lasu w Amazonii, to bym go poprosił o napalm lub dynamit do wysadzenia ropociągu - przekonuje dalej Wojciech.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 27 sierpnia 2019 o 09:08 przez jatoja
Poznańska restauracja pokazała jak wygląda po wizycie rodziny z dziećmi. "MaDki" zaatakowały ich w komentarzach
Post pisany bez emocji, bardzo przemyślany. Zapraszamy dzieci do naszego lokalu, ale w granicach wiekowych +6. Możecie się na nas obrazić, możecie nas hejtować, trudno. Nie pozwalamy na takie zachowania – tak, nie wszystkie dzieci są takie same, ale nie będziemy robić selekcji – taki wpis pojawił się na stronie poznańskiej restauracji. A w komentarzach? Tak, zgadliście, prawdziwa wojna. Parma i Rukola caffe w Poznaniu wprowadziła więc absolutny zakaz wejścia do restauracji z dzieńmi poniżej 6 roku życia. Pomysł, żeby do restauracji nie wpuszczać dzieci, nie jest nowy i zapewne jeszcze długo będzie "na językach".  "Ciekawa jestem, kogo następnego wykluczymy ze społeczeństwa. Może osoby starsze, może jakiś inne pomysły rodem z apartheid? Ludzie myślcie..." – napisała jedna z kobiet. Inna porównała zachowanie restauracji do "holokaustu" oraz do "segregacji rasowej"...
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 27 sierpnia 2019 o 12:08 przez jatoja
Tragedia na przejeździe kolejowym. Matka z dwójką dzieci wjechała pod pociąg. Nie żyją
Tragedia w Walentynowie koło Włocławka. To, co wydarzyło się w niewielkiej miejscowości w województwie kujawsko-pomorskim, nie śniło nam się w najgorszych koszmarach. Kobieta jechała na rowerze wraz z dwójką, kiedy zostali dosłownie zmieceni z ziemi przez pociąg relacji Łódź-Gdynia na niestrzeżonym przejeździe. Kobieta miała 31 lat, a dwójka dzieci po 8. Początkowo mówiło się, że los drugiego z dzieci jest nie znany. Niestety najczarniejszy z możliwych scenariuszy bardzo szybko się potwierdził – cała trójka nie zginęła w skutek zderzenia z pociągiem. Wszyscy byli mieszkańcami gminy Lubień. Na miejscu zdarzenia pracują strażacy i policjanci, którzy prowadzą oględziny miejsca tragedii. Ustalana jest również przyczyna tragedii.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 19 sierpnia 2019 o 20:08 przez jatoja
Julia Wieniawa o byciu najbardziej rozchwytywaną polską aktorką: "nie mogę sobie pójść ze znajomymi, odstresować się, napić prosecco i
W rozmowie z magazynem Viva Julia narzeka na trudy bycia gwiazdą. Media trochę mi zabraniają bycia tą młodą osobą, wymagając ode mnie więcej, niż powinni, z racji mojego wieku. Mam wrażenie, że mnie już nie wolno się pomylić. Dlatego przypominam, że mam dopiero 20 lat, jestem młodą dziewczyną, która spełniła swoje dziecięce marzenia - powiedziała Julia Wieniawa w rozmowie z dziennikarką. Przez to, że moje życie zawodowe tak szybko się potoczyło, straciłam tę spontaniczną radość: "O, piątek, piąteczek, piątunio, to idę na imprezę, sobotę odsypiam, niedzielę odsypiam, a w poniedziałek idę do pracy albo do szkoły". Nie mam tego, bo często w sobotę i niedzielę pracuję, a mój weekend czasami wypada we wtorek i środę albo wcale go nie mam. Więc nie mogę sobie pójść ze znajomymi, odstresować się, napić prosecco i spędzić miło czas, bo takie jedno wyjście oznacza potem dla mnie ogromną ilość kłopotów - wspomina z żalem Julia.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 sierpnia 2019 o 21:08 przez jatoja
Widziałeś kiedyś psa z żółtą wstążką? Nie wolno ci go głaskać! Oto dlaczego

Jeśli mieszkacie w którymś z większych miast, to mogliście natknąć się już na psy spacerujące po parkach z żółtą wstążką przypiętą do smyczy. Pewnie od razu pomyśleliście, że to jakaś dziwna moda przyszła do nas z zachodu, albo że właściciel po prostu ma bzika na puncie swojego psa i stroi go w jakieś dziwne rzeczy. Jednak ta wstążka na pewno nie służy do ozdoby czworonoga. Jest to raczej swego rodzaju ostrzeżenie.

 

Nie wszystkie psy można głaskać. Niestety obcy ludzie często różnie reagują na obecność zwierzęcia w parku czy w autobusie. Niektórzy od razu przepychają się, aby tylko pogłaskać tą słodką kulkę futra. Żółta wstążka ma być sygnałem mówiącym nam o tym, że najpierw powinniśmy zapytać o zgodę właściciela psa, a dopiero potem zacząć go głaskać.

Oczywiście nie oznacza ona, że pies jest agresywny. Taki pies może być chory, lękliwy lub po prostu mógł się jeszcze nie przyzwyczaić do nowych warunków, od kiedy jego właściciel wziął go ze schroniska. Ma to być również sygnał dla opiekunów innych psów, aby trzymali oni z daleka swoje zwierzaki. Żółta wstążka może oznaczać również, że pies przechodzi jakiś trening i akurat nie powinien kontaktować się z obcymi.

Żółta wstążka oznacza więc po prostu tyle, że pies potrzebuje przestrzeni i nie powinniśmy się do niego zbliżać bez pozwolenia. Jest to część międzynarodowego projektu The Yellow Dog Project, który powstał już kilka lat temu w Kanadzie za sprawą treserki Tary Palardy

Oczywiście wstążki to nie jedyne możliwe żółte aplikacje. Projekt w końcu nazywa się „żółty pies”. Wystarczy więc po prostu dodać coś żółtego do stroju swojego pupila. Mogą to być wstążki, mogą to być muchy, mogą to być chustki, a nawet całe żółte kubraczki – do wyboru.

Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 28 sierpnia 2019 o 18:08 przez e-wonsz
Źródło: https://www.facebook.com/TheYellowDogProject/
Turysta w trakcie wakacji nad polskim morzem znalazł skarb warty kilka tysięcy złotych
Polskie morze nie jest wprawdzie najpiękniejsze, najbardziej przejrzyste i najcieplejsze na świecie, jednak każdego roku przyciąga całą rzeszę turystów. Nadmorskie kurorty w okresie wakacyjnym przeżywają istne oblężenie. Okazuje się jednak, że nasze polskie morze ma jedną zasadniczą przewagę nad innymi - w trakcie wypoczynku można znaleźć skarb warty nawet kilka tysięcy złotych. Coś podobnego udało się panu Tomaszowi, który był na wakacjach w Jastarni. 

Pan Tomasz natknął się na drogocenny kamień w trakcie zabawy z córką. Rodzina nurkowała i łowiła różne rzeczy z wody. Jedną z nich był pokaźnych rozmiarów bursztyn. Pan Tomasz postanowił zasięgnąć języka od jednego z handlarzy bursztynami. Rozmiar kamienia przypominał pięść dorosłego mężczyzny, a jego waga wynosiła ponad 200 gramów. Handlarz wycenił kamień na kilkaset tysięcy złotych. 

Okazało się jednak, że jest on znacznie cenniejszy. Wewnątrz kamienia zatopiony był bowiem owad, dzięki czemu jego wartość wzrosła niemal dziesięciokrotnie. Według wstępnych szacunków wynosiła ona około 2,4 - 4 tys zł. Pan Tomasz jednak ostatecznie nie sprzedał kamienia, a zostawił go sobie na pamiątkę. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 28 sierpnia 2019 o 17:08 przez e-wonsz
Następna